Kawa, kawusia

By Narvaga - February 12, 2019



Rok temu zainwestowałam w młynek do kawy po przeczytaniu wielu opinii i porad, że jest to najważniejsza część rozpoczęcia przygody z lepszą kawą. Zaczęłam przeszukiwać internet w pogoni za młynkiem żarnowym, bo tylko taki mieli kawę zamiast ją ciąć (jak młynek z ostrzami). Szybko okazało się, że młynki żarnowe zaczynają się od 150 zł w górę, z czego te elektryczne mają w większości słabe opinie i jest ich bardzo mało w rozsądnych cenach. Na wielu portalach dotyczących kawowych szybko przeczytacie, że najlepsze młynki żarnowe to 800 zł wzwyż. 

Ja jednak zdecydowałam się na prosty, ręczny młynek Hario za ok. 160 zł, który służy mi już rok i sobie go chwalę. Ma regulowaną grubość mielenia, jest poręczny i mieści porcję na dwie kawy, a mi więcej nie jest potrzebne, bo mielenie z rana więcej niż dwóch porcji kawy byłoby męczące, no i nie robię zwykle kawy dla więcej niż dwóch osób. Co prawda młynek spadł mi już kilka razy, przez co wygląda jak wygląda, ale dzięki temu, że jest zrobiony z podwójnego plastiku ciągle żyje.

W październiku dostałam na prezent aeropress i to wtedy zaczęłam prawdziwą kawową przygodę. Dzięki temu prostemu urządzeniu okazało się, że np. taka Etiopia Sasaba, która była dla mnie obrzydliwa parzona w innych metodach, jest moją ulubioną kawą, bo naprawdę smakuje jak truskawki. Zamówiłam różne kawy, o których ciągle się uczę, bo każde mielenie i parzenie czymś się różni. Na razie wypróbowałam najwięcej kaw brazylijskich - są zwykle najtańsze, ale też najłatwiejsze w odbiorze.


Ciekawostką okazała się dla mnie Fazenda Caxambu z Hard Beans, bo miała smakować cytrusami, a jak pierwszy raz ją zmieliłam to zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem gdzieś w pobliżu nie leżą pomarańcze. Po zaparzeniu też okazała się całkiem niezła. Za to, trafiłam też na takie kawy, które mi nie podeszły nawet w aeropressie, np. kawa Wood Grouse z Rwandy mi nie smakowała bo jest ciężka i gorzkawa.

Najbardziej lubię kawę ze zwykłym mlekiem, ale niestety nie mogę go pić. Moim ulubionym zastępnikiem jest mleko owsiane, wydaje mi się, że najbardziej przypomina to zwykłe. Czasem robię je sama, ale zwykle raczej kupuję, bo takie domowe jest dobre tylko dwa dni. Przez to większość kaw ma mocno zmieniony smak i wymaga przyzwyczajenia, bo jednak aromat owsa gdzieś tam zostaje.

Podsumowując, aeropress został moim ulubionym przyrządem do parzenia kawy, a każdy komu robiłam taką kawkę zachwycał się nowym smakiem tak samo jak ja. Uważam jednak, że parzenie dripem czy we frenchpressie jest super treningiem przed aeropressem, bo pomaga nauczyć się smaków jakie kawa przybiera.

  • Share:

You Might Also Like

1 comments

  1. I have never tried presses coffee before.

    http://www.amysfashionblog.com/blog-home/

    ReplyDelete